Czy zdarza Ci się reagować w sposób, który sama siebie dziwi? Czy w pewnych sytuacjach czujesz się jak przestraszone lub zranione dziecko? Czy masz wrażenie, że żyjesz życiem kogoś innego, nie swoim? Odpowiedzi na te pytania mogą leżeć w relacji z Twoim wewnętrznym dzieckiem.
Czym jest "wewnętrzne dziecko"?
Magda siedziała w moim gabinecie i opowiadała: "Pani Agnieszko, mam 42 lata, udane małżeństwo, dobrą pracę, ale czuję się jakbym grała rolę. Jakbym cały czas udawała dorosłą, a w środku była przestraszonym dzieckiem. Szczególnie gdy ktoś na mnie krzyknie lub gdy mam podjąć ważną decyzję - wtedy zamykam się w sobie jak mała dziewczynka."
Brzmi znajomo?
Wewnętrzne dziecko to nie ezoteryczny koncept - to psychologiczna rzeczywistość. To ta część Twojej psychiki, która przechowuje wspomnienia, emocje i wzorce z dzieciństwa. Ta część, która nauczyła się, jak przetrwać w rodzinie, w której się wychowałaś.
Problem w tym, że te dziecięce strategie często nie działają w dorosłym życiu.
Jak dzieciństwo kształtuje dorosłe życie?
Jako dzieci jesteśmy jak małe gąbki - chłoniemy wszystko: sposób komunikacji rodziców, ich reakcje na stres, sposoby wyrażania uczuć, definicje miłości i bezpieczeństwa.
Tworzymy przekonania typu:
- "Jestem kochana tylko wtedy, gdy jestem grzeczna"
- "Nie mogę nikomu ufać"
- "Moje potrzeby nie są ważne"
- "Muszę być perfekcyjna, żeby być akceptowana"
- "Konflikt oznacza koniec relacji"
Te przekonania stają się naszymi życiowymi scenariuszami.
30 lat później Magda nadal reaguje jak dziecko, które nauczyło się, że krzykiem rodziców oznacza niebezpieczeństwo. Jej dorosły umysł wie, że szef, który podnosi głos, nie zagraża jej życiu. Ale wewnętrzne dziecko włącza mechanizm obrony - zamykanie się.
Historia Magdy - powrót do siebie
Magda po serii sesji zupełnie się zmieniła.
"To niesamowite. Spotkałam siebie jako 7-latkę - taką przestraszoną, która myślała, że jak będzie grzeczna, to tata przestanie krzyczeu na mamę. Powiedziałam jej, że to nie jej wina, że dorośli czasem krzyczą, ale to nie znaczy, że coś złego się dzieje. Po tej sesji po raz pierwszy w życiu powiedziałam szefowi, że nie zgadzam się z jego decyzją. Nie krzyczał, nie zwolnił mnie - po prostu wysłuchał. Czuję się wreszcie jak ja."








